Kilka słów o doskonaleniu. Nauczyciel nie chce nudy!
Mówi Jolanta Stasiak, nauczycielka j. Polskiego w Gimnazjum nr 12 w Szczecinie.
- Nauczyciele w związku z nowymi zasadami awansu zawodowego są "zmuszeni" do doskonalenia.
Tak, ale nauczyciele muszą się kształcić bez względu na awans. Chcąc wejść do Unii Europejskiej nie możemy stać w miejscu. To, ze kilkanaście lat temu kończyło się studia, nie daje patentu na dobrego nauczyciela do końca życia. Na Zachodzie nauczyciel musi kończyć studia podyplomowe co siedem lat. - A jak jest u nas? - Pojawiły się nowe studia podyplomowe, ale są na różnym poziomie. Niektórzy wykładowcy nie zmienili tych samych od lat, skostniałych form nauczania. Wykład czytają z pożółkłych zeszytów. Dziś nauczanie jest inne: nie przekazywanie wiedzy, lecz dawanie impulsu do poszukiwań, by uczeń chciał sobie sam wytyczyć ścieżkę w życiu. Trzeba wprowadzać aktywne metody, nakłaniające do twórczego działania. Sucha wiedza encyklopedyczna nie wystarcza. Formy doskonalenia musza nas, nauczycieli przygotować do nowoczesnego nauczania. Chcemy poznawać metody, dzięki którym będziemy potrafili przekonać młodych ludzi do myślenia i wykorzystywania wiedzy w praktyce. Tylko wtedy nasi uczniowie będą konkurować ze swoimi rówieśnikami z krajów UE. - Czy w Szczecinie nauczyciel może bez trudu znaleźć interesującą go formę doskonalenia? - Są takie formy. Trzy lata temu kończyłam bardzo dobry program "Kreator" w Centrum Doradztwa i Doskonalenia Nauczycieli. Uwzględniał metody aktywne, mapę mentalną, drzewko decyzyjne. Otrzymaliśmy pakiet materiałów do prowadzenia ciekawych lekcji wychowawczych. Niektóre zajęcia są jednak prowadzone tak, jak dawniej. To jest nie tylko moje zdanie. Śmieszne, ze na studiach podyplomowych sprawdza się obecność. A przecież miarą poziomu zajęć jest sposób ich prowadzenia. Jeśli jest ciekawy, przyjdą wszyscy. Nieprzygotowany wykładowca przyciągnie garstkę słuchaczy. - Jakie jeszcze formy dobrze pani wspomina? - W ubiegłym roku skończyłam Podyplomowe Studia Edukacji Filozoficznej na Uniwersytecie Szczecińskim i uważam, że znaczna część zajęć była na wysokim poziomie. Były np. zajęcia praktyczne "holizm w nauczaniu". Uczyliśmy się, że choć każdy przedmiot jest odrębny, to jednak umiejętności praktyczne wyniesione z j. polskiego mogą się przydać np. na matematyce, biologii, historii itd. Przygotowano nas do wdrażania ścieżek edukacyjnych. Nowatorskie było to, że na koniec studiów nie pisaliśmy suchej pracy, która sobie obronimy i włożymy do szuflady. Tak robi się kończąc studia magisterskie. Tutaj pisaliśmy komplet scenariuszy do lekcji, które wymieniliśmy między sobą. US wyda prawdopodobnie najlepiej ocenione prace. Teraz studiuję teorie kultury. Mamy bardzo dobre zajęcia z edukatorem programu "Nowa Szkoła", Anną Dereń. Ostatnio uczyliśmy się, jak przeprowadzić z uczniami aukcję. Uczniowie poznają kulturę danego państwa, zabytki, dzieła sztuki, najoryginalniejsze pamiątki. Najbardziej aktywna osoba może się sprawdzić podczas prowadzenia aukcji, reszta kupuje, posługując się euro. Uczniowie bardzo dużo zapamiętują z takich lekcji, a przy okazji uczą się wykorzystywania wiedzy w praktyce. Bardzo dobre zajęcia prowadzi ośrodek "DYS...KURS", Instytut Doskonalenia Nauczycieli "Solidarność" i Pomorskie Centrum Edukacji. - Co nauczyciele najczęściej krytykują w formach doskonalenia? - Sposób wykładania, często nieprzystępny, naszpikowany niepotrzebnym encyklopedyzmem. Niestety, wykładowcy często są zdania, że sam fakt, iż są pracownikami naukowymi, powinien nam wystarczyć. Uważają, że zadowoli nas ta sama wiedza, którą przekazywali 10 lat temu. Możemy sobie sami znaleźć stare zeszyty. Od form doskonalenia oczekujemy czegoś nowego, co dorasta do naszych czasów. - A więc te same metody, które uskrzydlają ucznia, potrafią uskrzydlićrównież nauczyciela? - Oczywiście. Nauczyciele również niechcą nudy. - Dziękuję za rozmowę. Rozmawiała Gabriela WIATR Kurier Szczeciński